Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Socjoprofilaktyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Socjoprofilaktyka. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 grudnia 2013

Stygmatyzacja a rola pedagoga społecznego

„Brać tyle, żeby wygrać” – rozważania o negatywnej stygmatyzacji, sukcesie i roli pedagoga społecznego.

„Nawet najlepsi maja gorsze tygodnie. Jedno się nie powiedzie, a potem wszystko się wali: i w szkole się nie udaje, i w domu, i sam człowiek nie wie dlaczego[1]”.  Pasmo życiowych porażek łatwo może zepchnąć nas poza główny nurt społecznego życia, pozostawiając przypiętą wstydliwą łatkę nieudacznika, człowieka marginesu, przegranego, z którym lepiej nie mieć wiele wspólnego.
Homo est animal sociale. Jesteśmy potrzebni sobie nawzajem żeby przetrwać i czuć się dobrze, jednak to nie wystarcza, aby możliwe było osiągnięcie w pełni harmonijnej wspólnoty,  która przyjmowałaby wszystkich , dając wszystkim jednakowo wiele ,  a nie wykluczając nikogo.  Wiele jest grup narażonych na wykluczenie, wiele czynników sprawiać może, że społeczeństwo wyrzuci tę czy inną jednostkę na margines.  Raz wyrzuconemu ciężko jest wrócić , ponownie stać się „ normalsem”[2], etykietka wykluczonego, zmarginalizowanego, patologicznego, „lumpenproletariatu”[3] pozostaje jak piętno, stygmat, utrudniający skutecznie ponowne pełne uczestnictwo.
Paradoksalnie, wszelkie formy pomocy społecznej mogą stać się kolejnym powodem dla napiętnowania, stygmatyzacji.  Pedagog społeczny może swoimi działaniami sprawić, czasem nieświadomie, że wychowankowie jego naznaczeni zostaną jeszcze bardziej, że stygmatyzacja stanie się jeszcze trwalsza. Dlaczego? Zapewne dlatego, że wszelkie próby niesienia pomocy wyróżniają ponownie tych, którzy pomocy potrzebują od tych, którzy radzą sobie sami, samodzielnych od nieudaczników, przegranych od tych, którzy osiągnęli sukces. To spore uproszczenie, prowadzące jednak do istotnego wniosku. Negatywna stygmatyzacja nie dotyczy tych, którzy osiągnęli sukces. Finansowy, polityczny, osobisty… Sukces jest tym, co z jednej strony dodaje nam skrzydeł, stanowi motywację do dalszego działania, z drugiej zaś zdejmuje z nas wszelkie negatywne etykietki . Co powinien więc robić pedagog społeczny?  Pomoc i rady jak odbić się od dna nie wystarczą, bo aby opuścić grupę wykluczonych , pozbyć się negatywnego stygmatu, potrzebny jest sukces.  Nie ma wielkiej innowacyjności w moim myśleniu, już Korczak pisał:  „Nie wymawiać za mało, brać tyle, żeby wygrać”[4]. Dlaczego więc w pracy z osobami wykluczonymi tak bardzo staramy się twardo stąpać po ziemi, że i wychowankom swoim nie umożliwiamy odbicia się od społecznego dna? Może dlatego, że pomimo chęci niesienia pomocy, woli pokazywania wychowankom nowych możliwości, rozwijania w nich postaw, cech i zdolności, które mają umożliwić harmonijne współistnienie z resztą społeczeństwa, nie traktujemy ich tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani. Podświadomie zakładamy, że im nie potrzeba tak wiele. Skoro nie mają nic, i niewiele im wystarczy. A przecież wszyscy zasługujemy na sukces. Aby przekonać o tym kogokolwiek, najpierw sam wychowawca musi w to uwierzyć.  Co potem? Potem  można prowadzić działania zarówno wśród wykluczonych, jak i wykluczających, najlepiej skierowane jednocześnie do obu tych grup, pozwalające ludziom zupełnie od siebie różnym zauważyć podobieństwa. Widząc podobieństwo, mniej chętnie przykleimy komuś negatywną etykietkę…
Wydaje się, że choć stygmatyzacja jest częścią życia społecznego, to jednak jest nadzieja dla  wykluczonych na powrót do „głównego nurtu” uczestnictwa. Jednak, jak pisze R. Szarfenberg „Nadzieja nie oznacza pewności, integracja czy alterintegracja są kosztowne, a my jesteśmy niedoskonali, więc nie oczekujmy cudów.”[5]




[1] Korczak J., Prawidła życia, EZOP Agencja Wydawnicza, Warszawa 2012, s. 112
[2] O „normalsach”, jako tych niewykluczonych pisze E. Goffman w Piętno. Rozważania o zranionej tożsamości, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2005.
[3] Takiego pojęcia używał K. Marks
[4] Korczak J, op.cit, s. 116
[5] Szarfenberg, R., Ubóstwo, marginalność i wykluczenie społeczne, w: G. Firlit-Fesnak, M. Szylko-Skoczny (red.) Polityka społeczna, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007, s.163

sobota, 14 grudnia 2013

Dziedziczenie przynależności społecznej?...

Czy przynależność do klasy społecznej jest dziedziczna?
Omów zagadnienie awansu w strukturze społecznej we współczesnej Polsce w kontekście utrudnień i ułatwień awansu społecznego. Zastanów się nad prawdziwością powiedzenia : każdy jest kowalem swojego losu. Czy rzeczywiście możliwe są sytuacje wyrwania się z kręgu ubóstwa? Czy awans społeczny jest zarezerwowany dla wyższych klas społecznych.


           

Ludzie…tak bardzo podobni, i tak bardzo różni.
Ludzie…tak bardzo ważni, i tak mało wpływowi.
Ludzie…tak bardzo silni, i tak bardzo słabi.
            Ludzie…my wszyscy, co choć każdy jednostką jest jedyną niepowtarzalną, wyjątkową, to jednak tworzymy jedną wspólne imperium…społeczeństwo, którego jesteśmy częścią, a ono jest naszym obrazem. W Obrazie tym jest wiele barw, wiele form tak jak różnie są ludzie, i jak różne pozycje na tym obrazie zajmują i inne znaczenie mają. I to jest istotne bo jak mógłby istnieć obraz bez barw ?
I tak jest właśnie ze społeczeństwem…każdy z nas ludzi zajmuje w nim inną pozycję, inne miejsce a podział ten nazywamy klasami społecznymi.



             Klasy społeczne, podstawowe składniki struktury społecznej wyróżnione na podstawie kryteriów ekonomicznych: wysokości dochodów, własności środków produkcji (maszyn, ziemi), rodzaju wykonywanej pracy (produkcyjna, organizatorska), kwalifikacji zawodowych. Przynależność do klas społecznych jest względnie trwała. Klasy społeczne nie są sankcjonowane przez prawo, nie istnieją zalegalizowane bariery utrudniające przechodzenie z klasy do klasy.
Tak definicję podaje nam encyklopedia Wiem.one.pl.
Czy jednak klasy społeczne, przynależność do nich świadczą o tym kim jesteśmy lub kim będziemy ?
          Przychodząc na świat dziecko jest obdarowane przez swoich rodziców genami, które to mają już duży wpływ na to jakie to dziecko może być. One bowiem świadczą często o możliwościach, predyspozycjach czy zdolnościach. Jednak geny to nie wszystko. Środowisko w jakim dziecko dorasta również ma wpływ na jego kształtowanie, na to właśnie jaki będzie w przyszłości i jakie miejsce zajmie w społeczeństwie, w którym żyje i którego częścią jest, i jaką rolę odegra w tym społeczeństwie , przedstawicielem jakiej klasy będzie. Środowisko czyli rodzice, rodzina, szkoła, inni ludzie będą mieli wpływ na młodego człowieka, na drogę jaka przez niego obrana będzie. Pierwszymi przewodnikami życia nowej istoty, najważniejszymi być może są rodzice. Oni dziecku życie dają. Oni najczęściej w nim towarzyszą, oni są pierwszymi nauczycielami i wychowawcami. I oni w dużej mierze mają wpływ na tego nowego członka społeczeństwa. Ale czy wszystko mogą dziecku przekazać ? Czy wszystkie nauki, które dla nich samych istotne są ? Czy wszystkie wartości ? Czy nawet status społeczny ?
     
Na pytanie : Czy przynależność do klasy społecznej może być zatem dziedziczna ? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie.
 Biorąc pod uwagę jak wiele dziedziczymy po naszych rodzicach można powiedzieć, że i przynależność do klasy społecznej możemy dziedziczyć.  Skoro bowiem zostaliśmy wychowani w pewnej rodzinie przynależącej do określonej klasy społecznej, charakteryzującej się właściwymi dla niej cechami, to model tego wychowania jest częścią nas. Tak, każda klasa społeczna posiada określony model wychowania, wartości ważniejsze i mniej ważne, to co istotne i mniej. I to zatem czego zostaniemy nauczeni, będąc tą częścią społeczeństwa, którą są nasi rodzice, może mieć ogromy wpływ na nasze przyszłe wybory, a co za tym idzie na nasze przyszłe życie. Tak i każda klasa społeczna jest inna i różnią się one od siebie.
"Stosunki wewnątrz klas społecznych regulują niepisane prawa i zwyczaje. Są one dość precyzyjne i wyznaczają granice, których nie wypada przekraczać. Normy te określają zasady zachowania, tematy rozmów, a nawet zainteresowania. Ludzie super bogatych - właściciele dużych majątków, pracodawców , modnych lekarzy i wziętych adwokatów- rozpoznaje się po tym ,że mają doskonale urządzone domy, położone w eleganckich dzielnicach miasta, ubierają się w drogich sklepach, a wolny czas spędzają z dala od tłumów." pisał Gunter Fritz, Jak zrobić karierę ? (Świat Książki, Warszawa 1997).
  Jeśli zatem mamy rodzinę lekarzy, w której zarówno ojciec jak i matka spełniają się zawodowo, a czas wolny wpędzają na przyjemnościach, które są możliwe dzięki statusowi jaki zajmują (i finansom z dobrze płatnego zawodu) to taką postawę przekazują też swoim dzieciom a te chcąc utrzymać status, którzy ich rodzice już mają podążają w tym kierunku. Wychowani bowiem w przekonaniu, że ta praca, dająca być może również wielką przyjemność daje również wielkie możliwości. Nie zawsze wychowanie o tym świadczy. Bywa i tak, że dziecko od małego przejawia zdolności swego rodzica i później również kształci się w tym kierunku, stając się członkiem tej samej klasy społecznej. Możemy tutaj mówić o dziedziczeniu klasy społecznej.
Podobna sytuacja może pojawić się wśród uboższych ludzi, bez pracy. Tutaj dziecko również może stać się takie jak jego rodzice, którzy albo nie mogą pracować, z braku możliwości albo nie chcą z lenistwa i braku zainteresowań.
O tym pisał również Gunter Fritz w tej samej książce :
       "Faktem jest, że granice między klasami zacierają się; niski dochód i słabe wykształcenie często idą ze sobą w parze. Im niższy poziom intelektualny człowieka, tym mniejszą wagę przykłada on do zewnętrznych form i reguł zachowania. Szczególnie wyraźne jest to w klasie niższej; istnieje ona jeszcze ciągle i na skutek ubożenia społeczeństwa wcale się nie zmniejsza. Gdzie niedbałość i brak zainteresowań nadają ton, tam nie ma miejsca na myślenie w kategoriach sukcesu. Kto chce się stamtąd wydostać- co jest możliwe, ponieważ każdy ma jakiejś mocne strony- musi dużo pracować nad sobą i swoją karierą. Nie od rzeczy będzie też poznać zwyczaje ludzi, którym się powiodło."
Bywa i tak, że ludzie niezadowoleni z przynależności do pewnej klasy społecznej pragną by ich dzieci żyły inaczej, zajęły inne miejsce w społeczeństwie.
        Czy możliwy jest awans społeczny ? Czy możliwe jest odcięcie się od korzeni ?
Jest to z pewnością trudne,  jednak jak napisał już Gunter Friz, jest to możliwe dzięki wielkiej pracy nad swoją przyszłością.
I tutaj stare polskie powiedzenie również świadczyłoby o prawdziwości tych słów: „bez pracy nie ma kołaczy” Prawdą jest bowiem iż ten co pracuje i chodzi tutaj również o pracę nad swoimi talentami, możliwościami, jest w stanie wiele osiągnąć. Bowiem wewnętrzne siły mogą wiele i kto potrafi w to uwierzyć, może odnieść sukces, może stać się tym kim chce, może być kim być pragnie. Owszem wiele jest uwarunkowane także sytuacją kraju w jakim mieszka, jego sytuacją ekonomiczną, kapitalistyczną, gospodarczą, polityczną. A sytuacja naszego kraju w którym bezrobocie przyjęło dwucyfrową liczbę nie napawa optymizmem. Wiele młodych osób wyjeżdża z kraju szukając nowego domu, szukając możliwości, której w Polsce nie widzą. I dopiero za granicami odnoszą sukcesy. Są jednak tacy, którzy pozostają i próbują tutaj odnaleźć siebie, znaleźć tutaj perspektywę samorozwoju i drogę do lepszego życia. Ale tak mogą tylko jednostki silne, zmotywowane, do tego zdolne i świadome tych swoich zdolności. Są i tacy, którzy zostają ponieważ status społeczny, w którym dorastali i możliwości finansowe z nim związane dają możliwości do rozwoju, bo nie możemy zapominać o tym, że pieniądz w dzisiejszych czasach również dużą rolę odgrywa, dając sposobność na rozwijanie talentów, na rozwijanie się człowieka. Dzieci rodziców wyższych klas społecznych mają zdecydowanie większe możliwości, by w klasie tej pozostać, nie zmieniać. Tak ich status im to umożliwia, a od nich samych będzie zależało to czy zechcą propagować kulturę, w której zostali wychowani, czy zechcą utożsamiać się z tym co od dzieciństwa znają.
I są jeszcze ci Polacy, którzy zostają w kraju, ponieważ  do nich uśmiechnęło się szczęście, w postaci nagłych możliwości, przypadku na który wcale nie czekali a stał się jednak. Bo i o tym należy również wspomnieć. Czasami te możliwości, to właśnie szczęście, które należy wykorzystać, może sprawić, że tak jak w bajce o Kopciuszku gdzie biedna dziewczynka staje się księżniczką,  wszystko możliwe jest, nawet zmiana klasy społecznej. I wtedy można powiedzieć, że jest się kowalem własnego losu, bo wykorzystując szczęśliwy jego przypadek, działamy ku korzyści naszej, stajemy się tymi kim pragnęliśmy być.
               Tak to powiedzenie : „jesteś kowalem swojego losu” jest jak najbardziej prawdziwe, ponieważ to nasze wybory życiowe decydują o tym jaka nasza przyszłość będzie. Owszem, jesteśmy napiętnowani genami, wychowaniem, środowiskiem, w którym żyjemy. Oczywiście, że ma to wszystko wpływ. Ale to nas też kształtuje, nasz charakter, naszą osobowość. Tak, wychodzimy na drogę życia z tym całym bagażem a co z niego zostanie przez nas wykorzystane, wybrane to już tylko nasz wybór. Wybór człowieka, który potrafi myśleć i decydować, który potrafi o siebie zadbać jeśli tylko Los będzie mu przyjazny i żadne jego wypadki nie staną mu na drodze.
Ale tak mogą tylko jednostki silne, zmotywowane, do tego zdolne i świadome tych swoich zdolności. Tak mogą Ci, którzy poznawszy dobrze siebie wiedzą jak wykorzystać drzemiący w nich potencjał i szukają sposobności by to wykorzystać
Tak mogą Ci, którzy się nie poddają, którzy widzą ogień tam gdzie inni iskry dopatrzeć nie mogą.
Społeczeństwo to my ludzie tak zróżnicowani, tak inni, ale tworzący jedną całość i decydujący, którą częścią jego chcemy być jeśli tylko potrafimy sobie zdać sprawę z mocy w nas drzemiącej.

  
Autor: Magdalena

Anoreksja


Z czego, Twoim zdaniem, wynika rosnąca liczba zachorowań na anoreksję?


Anoreksja  jest to jadłowstręt psychiczny. Jest to choroba ciężka i przewlekła, najczęściej wymagająca pomocy specjalisty ponieważ osoby cierpiące na tego typu zaburzenie odżywiania nie są w stanie samodzielnie zapanować nad chorobą. Poza tym często nie mają siły, żeby z nią walczyć. Dodatkowo anoreksja powoduje zaburzenia w percepcji własnego ciała. Z kolei niezadowolenie ze swojej figury sprzyja niskiej samoocenie. Lęk przed wzrostem wagi i jedzenie posiłków wywołuje poczucie winy.
Jeżeli chodzi o podłoże anoreksji badacze nie są jednomyślni w tej kwestii. Teoretycy podejścia psychodynamicznego wymieniają nieprawidłowości interakcji między matką i dzieckiem. Badania wykazały także, że anoreksja ma związek z zaburzeniami czynności podwzgórza, a także , że zaburzenie to występuje częściej u bliźniąt jednojajowych, co z kolei wskazuje na czynnik genetyczny.
Rosnąca liczba zachorowań na anoreksję jest połączona także z czynnikami kulturowymi i społecznymi. Rozwój mass mediów i ich wpływ na społeczeństwo jest duży. Często projektanci mody promują wychudzone modelki o sylwetce chłopca, jako ideał kobiety. Ideał ten zaczął dominować wśród celebrytów. Nie tylko wychudzona modelka uznawana jest za piękność,  trend ten przeniósł się także na świat filmu, muzyki itp.  Coraz częściej na okładkach znanych magazynów zamiast anonimowych modelek, pojawiają się sławne aktorki, aktorzy, piosenkarze itp. Jako chwyt marketingowy, ponieważ sprawdzono, że magazyn z anonimową modelką  na okładce sprzedawał się słabiej niż ze znaną aktorką. Bowiem ludzie woleli oglądać celebrytów w codziennym życiu i może dopatrzeć się u nich jakiś wad, ponieważ w telewizji są wszyscy piękni i cudowni. Niestety wysoka technologia obróbki zdjęć ukazuje w czasopismach nienaturalnie idealne ,,gwiazdy''. Współczesny trend ideału kobiety to : wychudzona bez grama tłuszczu, co dziwne nawet nie szczupli lecz chudzi ludzie utożsamiani są nie tylko z atrakcyjnością ale i z okazem zdrowia.
Telewizja, czasopisma, a także internet promują wychudzone ciała utożsamiane z pięknem. Pojawiły się nowe rozmiary ubrań w sklepach. Rozmiar 36 nie jest już rozmiarem dla ,,atrakcyjnych'' kobiet, jest za duży. Rozmiar, którym można się poszczycić to 32 ewentualnie 34, czyli taki jaki nosi Victoria Beckham czy Lindsey Lohan. Chuda osoba jest nie tylko atrakcyjniejsza, zdrowsza, sprawniejsza fizycznie, jest także utożsamiana z osoba odnoszącą sukcesy. Wydaje mi się, że szczególnie młodzi ludzie są podatni na tego typu presję wywieraną przez media i świat biznesu. Chcą nadążyć za zmianami w świecie, chcą być młodzi, piękni i odnosić sukcesy. Wydaje im się, że jak chociaż będą chudzi to już osiągnęli pierwszy krok do sukcesu ( pogoń za karierą, dobrami materialnymi itp.). Zaczynając niewinnie od diety....
 Coraz większa liczba zachorowań na anoreksję wynika także z podejścia ludzi do diety i odchudzania się. Większość ludzi utożsamia dietę z głodówką, eliminacją znacznej ilości przyjmowanych pokarmów itd. Tymczasem dieta, to po pierwsze zmiana nawyków żywieniowych, po drugie niezbędna jest konsultacja z lekarzem i dietetykiem. Dieta powinna być dobrze zbilansowana i dobrana indywidualnie do potrzeb jednostki, nadzorowana przez specjalistę.

 Autor: Monika



Dom Dziecka

Charakterystyka wybranej instytucji opiekuńczo-wychowawczej, ze wskazaniem funkcji oraz celów jej działalności.

Dom dziecka


            Dom dziecka to rodzaj instytucji opiekuńczo-wychowawczej przeznaczony dla dzieci i młodzieży pozbawionych trwale lub okresowo opieki własnej rodziny. W domu dziecka przebywają wychowankowie w wieku od 3 do 18 lat, w przypadku kontynuacji nauki do ukończenia 24 roku życia. Instytucja ta jest rodzajem placówki, która ma zastąpić dziecku jego naturalne, rodzinne środowisko. Decyzja umieszczenia dziecka w tego rodzaju placówce wiąże się często z nieuregulowaną sytuacją prawną dziecka, jego porzuceniem, brakiem troski o nie lub z niemożnością zapewnienia mu odpowiedniej opieki. Wpływ na decyzję o umieszczeniu dziecka w takiej placówce ma także okresowa dezorganizacja rodziny, niewydolność wychowawcza rodziców,  demoralizacja dziecka lub znęcanie się nad nim.  Struktura organizacyjna domu dziecka to wychowankowie, wychowawcy i zasoby materialne.
            Dom dziecka spełnia wiele funkcji i zadań w zakresie opieki i wychowania dzieci.  Do podstawowych zadań domu dziecka należy zapewnianie wychowankom sprzyjających warunków do prawidłowego i wszechstronnego rozwoju. Zadania te dotyczą przede wszystkim: rozwoju osobowości wychowanków, ochrony zdrowia oraz przygotowania wychowanków do samodzielnego życia. Jeżeli chodzi o funkcje jakie pełni dom dziecka, to jedną z takich funkcji jest funkcja readaptacyjna. Chodzi tutaj o przysposobienie wychowanka do warunków życia w placówce, a także do społeczności placówki i klasy szkolnej. Drugą funkcją tej placówki jest funkcja kompensacyjna, która polega na niwelowaniu odchyleń w rozwoju dziecka, a także na wyrównywaniu braków wynikających z niepełnowartościowego środowiska w jaki dziecko dotychczas przebywało. Trzecia funkcja to funkcja opiekuńcza polegająca na zaspokajaniu podstawowych potrzeb dziecka, w tym potrzeb emocjonalno-uczuciowych, czuwanie nad bezpieczeństwem i zdrowiem wychowanków. Kolejna funkcja placówki to funkcja wychowawcza. Chodzi tutaj o wszechstronny rozwój osobowości dziecka a konkretniej o kształtowanie  cech osobowości tj: poczucie własnej godności, szacunek dla innych, skromność w stosunkach międzyludzkich, prawdomówność czy odwaga w wyrażaniu własnych myśli i codziennym działaniu. Za pożądane cechy osobowości uważa się także: solidność, pracowitość, rzetelność, wytrwałość, punktualność czy wewnętrzną dyscyplinę. Wychowawca stymuluje wychowanka do aktywności. Następna funkcja to funkcja profilaktyczna polegająca na usuwaniu czynników zagrażających zdrowiu i prawidłowemu rozwojowi dziecka. Ostatnią funkcją jaką pełni dom dziecka to funkcja socjalizacyjna, która polega na wykształceniu w wychowankach umiejętności współżycia w grupie, kształtowanie postawy altruistycznej i empatycznej, wytworzenie potrzeby poczucia sprawiedliwości i uczciwości w postępowaniu międzyludzkim.
            Placówka zobowiązana jest do wypełnienia wobec wychowanka podstawowych funkcji rodzinnych i kompensowania braków i niedostatków środowiska rodzinnego. Obowiązkiem jest podtrzymywanie więzi rodzinnych, umożliwienie kontaktów rodzinnych, doprowadzenie do częściowej normalizacji sytuacji rodzinnej. Do celów domu dziecka możemy zaliczyć: zapewnienie dziecku optymalnych warunków do rozwoju, zaspokajanie podstawowych potrzeb dziecka i zapewnienie ochrony zdrowia, polegających na zapewnieniu odpowiednich warunków mieszkaniowych podopiecznym, wyżywienia, odzieży i innych przedmiotów osobistego użytku.
Kolejnym celem domu dziecka będzie zaspakajanie potrzeb życiowych wychowanków, stworzenie warunków do zaspokajania tych potrzeb oraz nauczenie wychowanków ich zaspokajania, przekazanie podopiecznym  praktyczną wiedzę, a także ukształtowanie właściwych nawyków. Dom dziecka powinien także zapewnić warunki wychowankom do prawidłowego rozwoju fizycznego oraz  opiekę lekarską w celu utrzymania dobrego stanu zdrowia. Kolejnym celem domu dziecka będzie wspomaganie prawidłowego rozwoju osobowości wychowanków. Chodzi tutaj o zaspokajanie potrzeb emocjonalno- uczuciowych dzieci, przywrócenie równowagi psychicznej, kształtowanie poczucia bezpieczeństwa. Kształtowanie pożądanych cech osobowości oraz umiejętności współżycia w grupie. Jednym z głównych celów domu dziecka jest przygotowanie wychowanka do samodzielnego życia w społeczeństwie. Cel ten realizowany jest dzięki wykonywaniu obowiązku szkolnego i stwarzaniu warunków do dalszego kształcenia aby wychowanek mógł zdobyć kwalifikacje zawodowe zgodne z jego indywidualnymi uzdolnieniami i zainteresowaniami, co pomoże mu w znalezieniu pracy. Kolejnym celem tej placówki jest przygotowanie wychowanka do życia w rodzinie, poprzez poznanie wzorów życia rodzinnego a także zdobycia umiejętności samodzielnej organizacji gospodarstwa domowego. Zadaniem domu dziecka jest także przekazanie praktycznych umiejętności oraz wiadomości odnośnie samodzielnego funkcjonowania w społeczeństwie, a także wyrabianie zaradności życiowej, umiejętność gospodarowania wolnym czasem i pieniędzmi, załatwianie spraw w urzędach czy bankach. Ponadto placówka ta wspiera także wychowanka w poszukiwaniu pracy i mieszkania, co jest warunkiem rozpoczęcia samodzielnego życia.
            Podsumowując, dom dziecka  zastępuje  wychowankowi jego naturalne, rodzinne środowisko, zapewnia opiekę i wychowanie, odpowiednie do potrzeb warunki rozwoju i  przygotowuje go do samodzielnego życia.



Bibliografia:
1.                  ,,Pedagogika społeczna'' E. Federowicz PUW
2.                  ,, Pedagogiczne aspekty działalności domów dziecka'' J. Zastempowski
3.                  ,, Wychowanie w domu dziecka'' J. Raczkowska


Autor: Monika

Kryzys rodziny

  Diagnostyka przemian we współczesnej wodzinie

.
Faktycznie przemiany w obrębie rodziny są ogromne. Jednym z aspektów, który uległ przemianie to  rosnąca liczbą rodzin egalitarnych, spowodowana zmianą roli kobiecej w rodzinie. Kobieta, matka coraz częściej zdobywa wysokie kwalifikacje i robi karierę zawodową, bierze udział w utrzymywaniu rodziny i podejmowaniu ważnych dla jej członków decyzji. Wydaje mi się również, że kobiety biorą bardzo dużo obowiazków na siebie: praca, dom, dzieci, dokształcanie. Chcą być niezależne finansowo i aktywne społecznie.
Z racji podniesienia autorytetu matki w rodzinie, spada autorytet ojca. Spadek ten spowodowany wielogodzinnym dniem pracy. Często zdarza się, że ojcowie pracuja po 10 czy 12 godzin na dobę aby móc zapewnić swojej rodzinie wszelkie wygody materialne, przez co ich więzi emocjonalne z rodziną słabną. Prawie całodniowa nieobecność mężczyzny sprawia, że jego udział w życiu rodzinnym jest bardzo ograniczony.
Kolejnym aspektem, który niewątpliwie uległ przemianie to ogólna tendencja do odraczania założenia rodziny w czasie lub w ogóle nie decydowanie się na potomstwo, a jak już, to często jest to rodzina dwa plus jeden lub dwa plus dwa. Obserwuje się coraz mniejszą liczbę urodzeń dzieci oraz coraz mniejszą liczbę rodzin wielodzietnych. Według Gus w roku 1980 liczba urodzeń wynosiła ogółem 701553, ale w roku 2009 już tylko 419337. Zmiany te mogą wynikać m.in. z coraz szybszego tempa życia czy z ogólnie panujących trendów. Młodzi ludzie chcą się najpierw kształcić, podróżować, znaleźć odpowiednią pracę, a dopiero później myśleć ewentualnie o założeniu rodziny, co z kolei wiąże się z coraz późniejszym zawieraniem związków małżeńskich o ile w ogóle. Według danych GUS liczba małżeństw w Polsce między 1975 i 1995 zmniejszyła się o 37,5%. Natomiast również według danych GUS możemy zaobserwować wzrastającą liczbę rozwodów w roku 1980- 39833, a w roku 2009 było to już 65345.
 Czy w obliczu takich danych możemy mówić o kryzysu rodziny?
Wydaje mi się, że na wyniki statystyk w dużej mierze wpłynęły wydarzenia polityczne ( m.in. zniesienie komunizmu czy wstąpienie Polski do Unii Europejskiej) oraz zmiany społeczne. Otwarcie granic do Europy Zachodniej oraz zmiana ustroju politycznego na demokratyczny przyczyniły się do zmian na rynku pracy, podniesienia standardów życia oraz świadomości ludzi( do tego ostatniego przyczynił się także rozwój mass mediów). Wszystkie te zmiany wpłynęły znacząco na społeczeństwo. Młodzi ludzie dostrzegli szansę na inne życie. Zmieniły się ich priorytety. Mimo tego wydaje mi się, że nie możemy mówić o kryzysie rodziny. Co prawda liczba urodzeń maleje, wiek zakładania rodziny oraz zawierania związków małżenskich jest coraz późniejszy, jednak w dalszym ciągu młodzi ludzie odczuwają potrzebę wiązania się z drugim człowiekiem i zakładania rodziny. Biorąc pod uwagę, że przeciętny młody czlowiek, który myśli o założeniu rodziny, chciałby mieć pracę, która pozwoli mu utrzymać potomstwo i zapewnić jak najkorzystniejsze warunki rozwoju oraz, która dawałby mu satysfakcję i możliwość własnego rozwoju, chciałby mieć dom czy mieszkanie, samochód i parę innych gadżetów oraz przynajmniej raz w roku jeździć na wakacje do ciepłych krajów, to wydaje mi się, że w obecnych czasch jest to standard, który wymaga poświęceń  tj. ciągłe dokształcanie się czy ewentualne przekwalifikowanie, co wiąże się z brakiem czasu lub jego niewystarczjącą ilością na pozostałe aspekty życia: towarzyskiego, rodzinnego itd. Być może chęci młodych ludzi do osiągania takiego standardu życia  wynikają z konsumenckiego trybu życia, który jest obecnie bardzo modny, według którego człowieka ocenia się po tym co posiada i ile posiada.....

Źródło:
Rocznik Demograficzny GUS


 Autor: Monika